Modliwy Eucharystyczne

Modliwy Eucharystyczne


Prawdopodobnie w czasie Świąt Bożego Narodzenia wiele osób uczestniczyło w mszy, w czasie której używany był jako modlitwa eucharystyczna kanon rzymski. jest on zalecany do używania w niedziele i święta.  Jest to moja ulubiona modlitwa eucharystyczna, ponieważ jest najdłuższa i nastarsza. Cieszę się gdy odkrywam, że modlitwy, których użwamy także dziś sięgają pierwszych wieków chrześcijaństwa. Wydaje mi się,  że fak przetrwania oznacza, że wyrażają one ludzkie myśli, pragnienia, uczucia w sposób trafny, ponadczasowy. W czasie Adwentu dowiedziałam się o wielkich antyfonach "O" odmawianych w czasie  niszporów, które sięgają VI wieku. Myślę, że pięknie wyrażają oczekiwanie adwentowe, tym bardziej, że można powiedzieć, ze są częścią rytu - czyli są regularnie powtarzane. Z drugiej strony być może metafory, nawiązania starotestamentalne nie są znane ogółowi katolików, ja nie potrafiłam powiedzieć bez sparwdzania do czego nawiązuje korzeń Jessego. Myślę, jednak, ze nie warto rezygnować z tego powodu z ich używania, ale raczej edukować się, np. w czasie homilii.  Wspomniałam o tym, że odmowiada mi długość kanonu rzymskiego. Wydaje mi się, że w zcasie Eucharystii trudno ucały czas utrzymać skupienie i modlić się. Wydaje mi się, że uczestnictwo w liturgii nie powinno zbytnio koncentrować się na maksymalnym skupieniu, ale raczej na uczetnictwu w czymś powtarzalnym, w czymś w czym czujemy się zadomowieni i przez to odkrywamy różne części i sensy w zależności od okoliczności i potrzeb. W zcasie krótszych modlitw czasem wypadam ze skupienia na tyle, że prawie cała moslitwa może mnie ominąć. Gdy modlitwa jest dłuższa i odmawiana wolniej, uroczyściej łatwiej "załapać się" przynajmniej na jej część. Ciekawe jest to, że kanonowi towarzyszą różne egsty, niestety wykon uje je tylko kapłan. Wydaje mi  się, że takie lekkie zaangażowanie ciała jest dobrym pomysłem i pomaga w modlitwie.

Modlitwy euchaystyczne powstałe po Soborze Watykańskich II nawiązują do starożytnych modlitw i liturgii: Druga inspirowana jest anaforą Hipolita z III wieku, Trzecia czerpie z modlitw liturgicznych i pism Ojców Kościoła można w niej odnaleźć inspiracje anaforą Jana Chryzostoma, Czwarta wzoruje się na anaforze św. Bazylego oraz w dużej mierze na anaforze św. JAkuba. Gdy przyjrzałam się tym źródłom (http://ordo.pallotyni.pl/index.php/teksty-liturgiczne) odniosłam wrażenie, że są one sporo dłuższe niż nowe modlitwy echarystyczne, choć niewątpliwie wyodrębiono z nich bardzo piękne i zrozumiałe obecnie części. Wolałabym jednak, aby były nieco dłuższe.

Kwestia ta obrazuje zjawisko, w którym skraca się liturgię argumentując to "powodami duszpasterskimi" - czytałam taką dyskusję na temat liturgii Wielkiej Soboty. Prawdpopodobnie księża obawiają się tego, że ludzi nudzą się na zbyt długie liturgii. Nie wiem na ile jest to słuszna lub błędna diagnoza. Rzeczywiście ja ze względu na dzieci często wybieram mszę dla dzieci, ponieważ jest krótsza. Moi rodzice wybierali niedzielną mszę bez kazania, także ze względu na dzieci. Jednak teraz w warunkach swobody dość częśto wybiarają mszę po łacinie, w normalnym rycie. Argumentują, że atmosfera jest poważniejsza i spokojniejsza, jest dobra oprawa muzyczna i niewiele ludzi. ( Natomiast problemem są polityczne kazania w sanktuarium , które często wybierają...). Ja także muszę czasem wybrać się na "poważną" mszę dominikańską. Pełny kościół (oraz tłumy na Triduum Paschalnym , które trwa po kilka godzin) świadczą o tym, ze sporo ludzi nie lubi skracania liturgii.